Siostra Katarzyna Sokołowska, franciszkanka z Lasek (1896-1924), rzeźbiarka, pozostawiła po sobie rzeźby, ale przede wszystkim piękną modlitwę:

"(...) Panie, jeśli taka będzie Wola Twoja, to użyj mnie jako narzędzia Twej sztuki. Niech w sztuce tej będzie jak najmniej mnie, a jak najwięcej Ciebie. Niech będzie prosta, nie błyszcząca, a prawdziwa. Nie proszę Cię, Panie, o wielkie zrozumienie, o wielkie umiejętności, bo nie w tym leży Twoja sztuka. Wielu artystów ma te umiejętności i poczucia, i subtelności, i wysilają się niezmiernie, a nie czynią tego, co najważniejsze i nie chwalą Ciebie. A są inni, bezimienni, których dzieła tak proste, że aż dziecinne, a jednak nie darmo nazwane cudownymi i wzniesione na ołtarze. Te dzieła nie ulegną czasowi, bo wypowiadają więcej niż swoją epokę, więcej, niż wiedział artysta, wypowiadają to, coś Ty chciał powiedzieć, a Twoje słowa nie przeminą. Te dzieła zawsze budzić będą w duszach miłość i wdzięczność dla Ciebie, rozniecać dar modlitwy, odrywać dusze od tego, co niby rzeczywiste i realne i łączyć z Tym, który naprawdę rzeczywisty.

Panie, wzbudź tych, którzy będą głosić prawdę w sztuce."