Mama zaprzeczyła. Paweł jednak nie dał za wygraną i zapyta o to dziadka. Dziadek również zaprzeczył i kazał mu nie zaprzątać sobie głowy jakimś innym światem. Ale Paweł był bardzo ambitny i ciekawy więc postanowił poszukać nowego świata.
Kiedy ogłosił to wszystkim swoim przyjaciołom, znajomym i krewnym wszyscy go wyśmiewali i mówili, że jeżeli wyruszy zostanie samotnikiem i starym dziadem. Paweł jednak zdecydował, pożegnał się z bliskimi i wyruszył w drogę.
Poszukiwanie innego świata trwało bardzo długo. Szedł jeden miesiąc; drugi, trzeci... Minął rok. Kornik Paweł niestrudzony, szedł ciągle do przodu.
W końcu pewnego dnia zmęczony, samotny i zniechęcony pomyślał: "Na pewno nie ma innego świata i już nigdzie dalej nie pójdę. Jutro wracam do domu". I z taką myślą położył się spać. Rano obudziło go jakieś drapanie, chrząkanie gdzieś z boku. Zaciekawiony tym odgłosem... otwiera oczy i patrzy, a tu obok niego jest jego najlepszy przyjaciel kornik Janek i mówi: "Cześć Paweł, już od dwóch lat cię szukam. Nie mogłem cię znaleźć, ale teraz cieszę się, że cię dogoniłem. Ja też chcę znaleąć inny świat. Już nie chcę tego ciasnego pnia, ale pragnę szukać nowego, pięknego świata. Od tej pory pójdziemy razem." Paweł bardzo się z tego ucieszył i na nowo w jego sercu zawitała nadzieja i wielka radość.
Wspólnie zaczęli szukać nowego i lepszego świata.
Minęły kolejne trzy miesiące, aż wreszcie dotarli na koniec belki. Kiedy wystawili swe główki usłyszeli piękny śpiew skowronka. Tak byli tym zachwyceni, że Paweł powiedział do Janka: "Chyba Aniołowie w niebie piękniej nie śpiewają. To są na pewno aniołowie".
Jednak nadlatująca pszczoła zaprzeczyła słowami: "Nie! To tylko skowronek! Popatrzcie jaki istnieje piękny świat".

Kochani, niech bajka o kornikach nauczy nas, że my także powinniśmy szukać lepszego, wspaniałego świata. Nawet w czasie wakacji nasze poszukiwania nie powinny ustawać. Ten lepszy, wspaniały świat może nam dać tylko Pan Jezus. Może czasami będziemy zmęczeni, zniechęceni, czasami nie będzie nam się chciało pójść na Mszę św., czy do spowiedzi lub być lepszym w domu czy wśród znajomych. Może nawet pomyślimy sobie, że inni są źli, że źle żyją, to dlaczego ja mam robić inaczej i być przykładem?
Ale na pewno na swojej drodze kiedyś spotkamy kogoś, kto będzie miał pragnienie zdobycia lepszego świata. Spotkamy kogoś, kto pomoże nam to zrealizować.
Dlatego nie podcinajmy własnych skrzydeł i nawet wtedy, gdy przyjdzie zniechęcenie, słabość czy grzech, pamiętajmy, że Pan Jezus naszym najlepszym Przyjacielem. On nam wszystko przebaczy i jest zawsze przy nas. On pomoże nam dotrzeć do innego lepszego świata.
Po wakacjach czekamy na Was i na Wasze wrażenia pełne radości z poznania nowych ludzi, innego świata... Pamiętajcie, że "najważniejsze niewidzialne dla oczu...".

Powodzenia!